
Jak już robimy potwora administracyjnego, to nie może być jakiś cherlawy Sosnowiec z doczepionymi Katowicami i Chorzowem. To musi być pełna Metropolia Sosnowiecka — dawniej GZM, ale po korekcie tożsamościowej.
Żeby Katowice mogły zostać Sosnowcem Centrum, trzeba rozciągnąć organizm w obie strony.
Na wschód i północny wschód
- Dąbrowa Górnicza → Sosnowiec Daleki Wschód / Sosnowiec Hutniczo-Strategiczny,
- Będzin → Sosnowiec Zamkowy,
- Czeladź → Sosnowiec Przedpokój,
- obecny Sosnowiec → Sosnowiec Historyczny / Sosnowiec Źródłowy.
W środku
- Katowice → Sosnowiec Centrum,
- Spodek → Sosnowiec Centrum UFO,
- Śląski Urząd Wojewódzki → Sosnowiec Centrum Administracyjny.
Na zachód
- Chorzów → Sosnowiec Zachód,
- Świętochłowice → Sosnowiec Zachód-Zachód,
- Bytom → Sosnowiec Północno-Zachodni Historycznie Pokrzywdzony,
- Gliwice → Sosnowiec Politechniczno-Dalekobieżny.
Informujemy, że w celu uproszczenia tożsamości regionalnej wszystkie jednostki metropolitalne zostają scalone pod nazwą Sosnowiec. Dotychczasowe nazwy miast zachowuje się jako nazwy zwyczajowe, dopuszczalne w rozmowach rodzinnych, skargach mieszkańców oraz przy zamawianiu taksówki przez osoby powyżej 70. roku życia.
Nie przenosimy granic. Granice przyszły same.
Katowice jako Sosnowiec Centrum to dopiero akt przemocy symbolicznej. Bo niby nadal są centrum, niby zachowują rangę, niby „no przecież jesteście centrum”. Ale centrum czego?
Sosnowca.
To poziom regionalnego trollingowego aikido, przy którym Chorzów, Bytom i Gliwice musiałyby zwołać wspólny sztab kryzysowy: Komitet Obrony Nazw Własnych Przed Sosnowicyzacją.