
Zaczyna się niewinnie. Ktoś rzuca myśl, której nie powinien rzucać przy ludziach znających Śląsk, Zagłębie i granicę na Brynicy.
O Jezu. To nie jest „głupi pomysł”. To jest geopolityczna broń masowego oburzenia.
Przeniesienie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego do Sosnowca miałoby potencjał wywołania zjawiska typu regionalny rezonans memiczno-administracyjny stopnia 9.
Bo formalnie ktoś mógłby powiedzieć: „no przecież Sosnowiec jest w województwie śląskim”. I właśnie to jest najgorsze: administracyjnie prawie się zgadza, emocjonalnie absolutnie nie.
W celu poprawy dostępności usług publicznych Śląski Urząd Wojewódzki zostaje przeniesiony do Sosnowca.
A połowa ludzi z Katowic i okolic dostałaby natychmiastowego zwarcia semantycznego:
- Jak to Śląski Urząd w Sosnowcu?!
- To już nie urząd, to prowokacja.
- Czy granica na Brynicy została zniesiona bez konsultacji społecznych?
- Kto podpisał tę herezję?
- Czy trzeba będzie brać paszport do własnego wojewody?
A pod spodem komentarz lokalny:
Dostępność poprawiona, tożsamość regionalna odparowała.
I najlepsze jest to, że kulturowo byłby to materiał na trzy dekady żartów, protestów, felietonów i naklejek na samochody. Całkowicie niepotrzebny, absurdalny, a jednak pięknie wywołujący reakcję łańcuchową w mózgu.